O podróżach – czyli od czego najlepiej zacząć?

Ijen, Jawa

Solo, nie musi znaczyć budżetowo ( ale może)

Zacznijmy od tego, że nie ma jednej, świętej definicji podróżowania, wychodzę z założenia, że każdy podróżuje jak lubi, jak może i jak chce. Dla jednych będa to wakacje all inclusive, dla innych pole namiotowe i ognisko – i to i to ma swój urok – ważne, aby wybrać tak, żeby się z tym wyborem nie dusić.

Ja wyznaje definicję złotego środka, jestem po czterdziestce, mam 2 nastolatków i szczerze to wyrosłam już ze spania w hostelach, namiotach i liczenie każdej złotówki.

Z drugiej strony nie bawią mnie również zamknięte resorty i stołowanie się w hotelowych restauracjach. To też już mam za sobą. Im jestem starsza tym bardziej cenię sobie wolność i możliwość ułożenia wszystkiego po swojemu.

Podróżowanie “Śródka” – czyli jak zrobić wszystko po swojemu i jednocześnie nie zbankrutować

Ko Kood, Tajlandia

I tu dobijamy do sedna tego wpisu czyli – podróże tzn. “Środka” – organizujesz wszystko sama, niby jest adrenalina, czasami śpicie w guesthousach, ale chwilę później macie hotel z basenem i przez tydzień leżycie i łapiecie słońce. Trzymacie się budżetu, ale zachowując balans pomiędzy : 2 dni w Jakarcie możemy spać w hostelu bez basenu, ale 7 dni na wyspach to już z widokiem na morze.

I żeby była jasność – nie chodzi tutaj o liczenie każdej złotówki i ciśnięcie się w czwórkę na jednym łóżku, ale gdzie można oszczędzacie a gdzie trzeba bierzecie lepszą opcję – bez wchodzenia w większe ekstrema.

Chiang Mai, 2D1N w dżungli

Kolejność działania

1. Reaserch – czyli porównujemy to, co chcemy z tym co się może pójść nie tak. Brzmi śmiesznie, ale w sumie do tego się wszystko sprowadza.

Przeszukujecie instagram i zaświeciła wam się Tajlandia – i super, jedno z lepszych miejsc na zaczęcie podróżowania po Azji. Sprawdzacie co trzeba mieć, aby tam pojechać, czy potrzebna jest wiza, szczepienia, jakie obowiązują zasady, co można, a czego nie można wwozić. Sprawdzacie warunki ubezpieczenia, co w razie hospitalizacji, jaki jest przelicznik waluty i jak najlepiej płacić na miejscu. ( o Tajlandii będzie osobny wpis)

Na tym etapie robicie wstępną listę miejsc, które wam odpowiadają, jakie atrakcje interesują was na miejscu, na jakie ceny możecie liczyć i tak dalej. I bardzo ważne sprawdzacie warunki pogodowe. Pora deszczowa w Tajlandii nie wszędzie tak samo daje popalić, inaczej ma się sprawa w górach a inaczej w zatoce tajlandzkiej. W Indonezji z kolei pora sucha przypada na nasze europejskie wakacje a Wietnam jest tak długi, że każdy jego region ma ją w innym czasie. Na tym etapie warto jest więc poszukać i zdecydować czego oczekujemy od naszego wyjazdu i stworzyć sobie pierwszy ramowy plan podróży.

Santiago de Compostela, Hiszpania

2. Loty – czyli jak znaleźć dobry lot, nie przewalając połowy budżetu

Kolejnym krokiem w organizacji waszego wyjazdu jest ogarnięcie lotòw.

Złota zasada: loty i logistyka zawsze przed zakwaterowaniem. Szukacie w wyszukiwarkach takich jak : skyscanner, kiwi, google flights, Mytrip, ale kupujecie w miarę możliwości na stronach przewoźnika. Dlaczego?

Głównie dlatego, że jak się cokolwiek obsunie, odwoła, wydarzy – to zawsze lepiej jest załatwiać wszystko z przewoźnikiem. Bardzo często dużo prościej jest zrobić odprawę, jesteście w bezpośredniej komunikacji z linią lotniczą, macie wszystkie dane u siebie. Prościej, bezpieczniej i w szerszej perspektywie wygodniej.

Przed zakupem biletów – koniecznie sprawdźcie, czy wasz paszport jest ważny co najmniej 6 miesięcy do przodu ( od daty wyjazdu, a najlepiej więcej – nie warto ryzykować) – głupotka, która zrujnowała nie jeden wyjazd.

Mój sposób na tańsze bilety – nie trzymajcie się sztywno dat, sprawdźcie 2 dni do tyłu, 2 dni do przodu – czasami różnica jest bardzo konkretna. W miarę możliwości nie celujcie bezpośrednio w święta, ferie i wakacje – bardzo często te parę dni wcześniej robi lepszą cenę. Ja zazwyczaj szukam biletów lotniczych w datach, które mniej więcej pokrywają się np. z feriami – kilka dni przed , kilka dni po. Ceny są przyjemniejszy i łatwiej wyjaśnij nieobecność dzieci w szkole.

Warto także sprawdzić różne kombinacje dolotu na miejsce. Do Bangkoku można się dostać bezpośrednio, przez Londyn, Turcję, Helsinki i na kilka innych sposobów. I czasami można upolować naprawdę lepszą cenę. I znowu nie chodzi tu o lot z 4 przesiadkami, który będzie trwał 30 h ale np. z Helsinek dolecicie bezpośrednio do Bangkoku, który jest takim azjatyckim hubem przesiadkowym. My często zostajemy w Bangkoku na dzień, dwa a następnie ruszamy dalej. Bilety do Laosu, Wietnamu czy Indonezji wychodzą tutaj naprawdę tanio i w ogólnym rozrachunku oszczędzacie.

Bagaże – kontrowersyjnie, na 3 tygodniowy wyjazd nie potrzebujecie czterech, 25 kg walizek – nawet jak macie je w cenie lotu ( co nie jest standardem). Im więcej bagażu, tym dłużej się ze wszystkim schodzi, więcej ryzyk związanych z jego zgubieniem i więcej targania wszystkiego za sobą albo i na swoich plecach.

Jadąc na 2 miesiące objazdówki po Azji, wzięliśmy 4 plecaki podręczne i jeden rejestrowy, 23 kg. Starczyło w zupełności, w każdym hotelu, hostelu i praktycznie w każdej miejscowości możecie znaleźć miejsce gdzie upierzecie lub upiorą za was wasze rzeczy – za grosze. Bardzo często wybieramy miejsca, gdzie możemy to zrobić sami, więc cena spada do minimum.

Promocje i kupowanie wszystkiego z wyprzedzeniem to również dobry pomysł na lepsze ceny. Każda linia lotnicza ma swoje dni a nawet tygodnie, gdzie możecie upolować naprawdę świetne bilety – diabeł zawsze tkwi w szczegółach i tutaj zalecam sporą rozwagę – fajnie jest polecieć do Tajlandii w czerwcu ale np. na Phuket macie wtedy szczyt pory deszczowej a w Chiang Mai popada okazjonalnie kilka dni w miesiącu – więc tutaj znowu kłania się reaserch i wasz zdrowy rozsądek.


3. Logistyka – czyli ustawiacie gdzie chcecie pojechać i co zobaczyć i przede wszystkim jak się tam dostać.

Wybierając miasta, wyspy, atrakcje bardzo ważne jest sprawdzenie jakie macie opcje dostania się do danych miejsc, ile to będzie was kosztować i ile zajmie czasu.

O ile w Europie jest to w miarę przyjemny proces i całą logistykę można zaplanować szybko i bez większych problemów – Azja, to całkiem inny poziom abstrakcji i tutaj trzeba się uzbroić w cierpliwość.

Przede wszystkim odległości są ogromne – mówimy tu o długich godzinach, czasami dniach, niesamowitych korkach i czymś co nazywam: kontrolowanym chaosie. Rzeczy nie mają prawa się udać, transfery są często na przysłowiową “zapałkę”, bramki lotów zmieniają się jak w kalejdoskopie, skaczesz z jednego statku na drugi, a bagaże lądują na rufie i nie wiesz tak naprawdę czy przypłyną do portu razem z Tobą. Inna mentalność, inne zasady – ale w 98% wszystko się udaje i lądujesz tam, gdzie trzeba.

Co do środków transportu to tutaj macie całą gamę możliwości: nocne pociągi, promy, samoloty, prywatny transfer, VIP busy, speedboat’y- wszystko zależy od czasu, jakim dysponujecie, budżetu oraz komfortu, jakim chcecie podróżować

Uważam, że ustawienie porządnej logistyki naprawdę robi połowę wyjazdu.

I wiadomo, podróżowanie “na dziko” ma swój urok – ale zazwyczaj jest o wiele droższe, zabiera dużo więcej czasu i koniec końców zjada bardzo dużo waszych nerwów. Szczególnie jeżeli nie jesteście jeszcze bardzo otrzaskani z wyjazdami i chcecie się utrzymać w budżecie.

Najlepsze strony do ogarniania transferów:

12goAsia.com

Getyourguide.com

Romeo2rio.com

Nocny pociąg Bangkok – Chiang Mai

3. Zakwaterowanie – czyli mądre żonglowanie tym co chcemy, a tym co potrzebujemy.

I tutaj wracamy do logistyki, bo inny standard będzie nas interesował w dużym mieście a inny na rajskiej plaży.

Najważniejsze wydaje mi się odpowiednie wybranie miejsca. W dużym mieście, takim jak np. Bangkok – najbardziej istotna będzie lokalizacja – bliskość miejsc, które chcemy zwiedzić aby nie spędzić całego czasu na dojazdach. Dostęp do nocnych marketów, gdzie spróbujecie lokalnego jedzenia oraz do bardziej konwencjonalnych restauracji, które na początku mogą wydawać się wam bezpieczniejsze.

U nas sprawdza się zasada, że w miastach lokalizacja góruje nad standardem, więc zazwyczaj szukamy względnie dobrego miejsca, bez większych luksusów. Ma być czysto, w miarę możliwości z basenem i blisko do miejsc, które chcemy zobaczyć lub do komunikacji miejskiej.

Z kolei na wyspach lubimy trochę bardziej poszaleć i często bierzemy lepsze hotele. Zawsze wybieramy jednak taką wyspę, na której opròcz hoteli dla turystów znajdziemy również lokalne wioseczki. Dlaczego? Ponieważ jest ciekawiej, macie okazję zobaczyć jak naprawdę wyglada tam życie oraz możecie spróbować jedzenia w lokalnych miejscach- które w 90% przypadkach jest lepsze niż w restauracjach i wielokrotnie tańsze.

Koh Libong i najlepsza “restauracja” na wyspie.

4. Atrakcje, wycieczki i organizacja wolnego czasu – czyli jak planować, any nie przesadzić.

Jeżeli lecicie w szczycie sezonu, to warto pomyśleć o zarezerwowaniu niektórych atrakcji wcześniej – szczególnie tych najbardziej chodliwych. Np bilety na szlak Caminito del Rey w Hiszpanii trzeba było zarezerwować pół roku wcześniej, a domki w dżungli w Our Jungle House (Tajlandia) wyprzedawały się tak szybko, że musieliśmy naprawdę ekspresowo podejmować decyzję.

I o ile naprawdę warto ustalić sobie te miejsca, które musicie zobaczyć i zarezerwować je wcześniej – zdarzało nam się ustawiać cały plan podróży pod konkretną rzecz, którą chciałam zobaczyć- to uważam, że bardzo ważne jest zostawienie sobie przestrzeni na nudę. Tak po prostu – czasu na poszlajanie się po wyspie czy też mieście i odkryciu rzeczy, które dla lokalsow są codziennością a dla was będą małym cudem. Miejsc, o których nie przeczytacie w poradnikach a które pozwolą wam poczuć jego prawdziwy klimat. Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że za pierwszym razem będziecię chcieli zobaczyć wszystko na raz, ale czasami naprawdę warto odpuścić sobie niektóre sztampowe atrakcje i dać sobie chwilę na spokojne eksploatowanie przestrzeni.

Chiang Mai night market przy starym mieście.

5. Odpowiednie nastawienie – czyli jak nie zepsuć sobie wyjazdu już na starcie

Czy to Azja, Europa czy Ameryka – za każdym razem traficie na coś innego. I naprawdę warto jechać z otwartą głową i nie nastawiać się na cokolwiek.

Fuck upy w podróży się zdarzają, nie zawsze wszystko przebiega tak, jak sobie ułożyliście to w głowie – czasami trzeba improwizować, innym razem cieszyć się z samej drogi.

Hotele i poziom obsługi będą rożne i warto mieć w głowie, że 4 gwiazdki w Europie to całkiem co innego niż 4 gwiazdki w Azji.

Dla przykładu jesteśmy teraz w pięknym hotelu z 2 basenami, sala do jogi w świetnej lokalizacji i nie ma ciepłej wody – na nasze pytania: czy będzie, obsługa spojrzała na nas z uśmiechem i powiesiła że na tej wyspie generalnie nie ma ciepłej wody 😉

Nie wszystko możecie kontrolować i czasami bardziej opłaca się odpuścić i cieszyć się z tego co jest, niż zapiekać się i psuć sobie i innym cały wyjazd. Przetestowane na swojej skórze;)

Rejs bambusowa tratwa, Chiang Mai wycieczka do dżungli.

Podsumowując

Organizowanie wyjazdów samemu jest pracochłonne, wymaga sporo zdrowego rozsądku i zajmuje dużo czasu ale na koniec otrzymujecie wyjazd skrojony idealnie pod siebie.

Macie czas na to aby zwiedzać i odpoczywać w swoim własnym tempie, chodzić tam, gdzie chcecie i jeść to na co macie ochotę- bez sztywno określonych ram czasowych na śniadanie. Obiad i kolację. To wy wybieracie atrakcje, które faktycznie was interesują i to wy decydujecie jak chcecie je przeżyć.